czwartek, 24 kwietnia 2014
środa, 23 kwietnia 2014
Losos pieczony z przyprawami
Po swiatecznym "obżarstwie" czas, aby dac trochę odpoczac naszemu organizmowi.
Moze dobrym sposobem będzie danie z lososia pieczonego w oleju z przyprawa do ryb bez konserwantów.
Duzy plat łososia nie zmiescil mi się go jednego naczynia żaroodpornego, wiec musiałam go piec w dwóch.
Rybę umiescilam w naczyniach zaroodporych, najpierw nalewając do nich trochę oleju, następnie posypałam obficie przyprawa do ryb
potem wstawiłam do piekarnika, przykryajac papierem foliowym.
Piekłam ok. 1,5 godz. w temp. 160 stopni C w kuchence z termoobiegiem.
Podałam z małymi ziemniaczanymi krokiecikami
oraz z surowka
Wyszlo smaczne i zdrowe danie.
Pozdrawiam serdecznie.
wtorek, 22 kwietnia 2014
Towarzyszka panienka
Co teraz czytam ?
Otoz w duńskiej bibliotece publicznej wypozyczylam ksiazke Moniki Jaruzelskiej "Towarzyszka panienka". Ksiazka lekka i niewymagajaca od czytelnika wiele myślenia, czasami dowcipna.
Córka gen. Wojciecha Jaruzelskiego opisuje w niej swoje dzieciństwo, potem dorastanie u boku taty. W czasach kiedy ja stalam w kolejce przez cala noc za kawałkiem mięsa czy para butów, nie wiedząc czy je dostane, pani Monika jezdzila ze swoim tata po swiecie. Nie mowie, ze jej zazdroszczę, ale ... jest prawie ze moja rowiesnczka i w czasie kiedy ja traciłam godziny mojego młodego życia w kolejkowej egzystencji pani Monika zwiedzała swiat i byla wszędzie przyjmowana z szacunkiem, bedac gościem honorowym. No coz takie to były czasy. Najsmieszniejsze jest to, ze pani Monika czuje jednak pewien niedosyt takiego życia, nie z tata, ale obok taty. Mamy się niemalże litować nad jej dzieciństwem i mlodoscia. Moje dzieciństwo, a tez bylam jedynaczka, mimo ze znacznie bardziej ubogie uważam za bardzo szczesliwe. Babcia i dziadek obdarzali mnie swoja miloscia i poswiecali mi wiele czasu. Uwazalam się za dziecko bardzo szczesliwe, mimo iz po raz pierwszy nad morze pojechałam majac 9 lat i tylko z mama, a w góry do Zakopanego pojechałam dopiero w 12 roku życia, o wyjazdach zagranicznych juz nie wspomnę. Pani Monika byla przeciętnej urody i chyba tez inteligencji dzieckiem, które faworyzowano na każdym kroku, które robiło wręcz laskę swojej szkole ze wystąpi na akademii szkolnej i wyduka jakiś wierszyk. To co bylo niedostępne dla innych dzieci ona dostawała gotowe na tacy. Jakos dziwne ze sama tego nie widzi i ma pretensje do Danuty Walesowej, ze ta uzala się na swoje życie jako zona sławnego meza, która tylko dzięki niemu dostapila wielu zaszczytów. Dziwne tylko, ze pani Monika nie widzi siebie, ze byla w podobnie uprzywilejowanej sytuacji.
W ksiazce jest spora ilosc czarno-białych zdjec ,do ktorych podchodzę w wielkim sentymentem, ponieważ moglyby tez pochodzić z czasów tak mojego dzieciństwa jak i mojej mlodosci.
| tez mialam takie zdjecia |
Mimo wszystko polecam te ksiazke.
Pozdrawiam serdecznie.
Swieta, swieta... i po swietach
Czy zastanawiamy się jak spędzamy swieta ?
Odpowiecie pewno, ze wiadomo jak : w kręgu rodzinnym czy wsrod znajomych, podrepczemy trochę do kosciola, poświecimy to i owo i z tym tym i owym wrócimy do domu. Potem zasiądziemy przy pięknie nakrytym stole i jemy, jemy, jemy.
Kiedyś, dawno, dawno temu mieliśmy jeszcze trochę fizycznego ruchu, bo aby wlaczyc telewizor lub go wylaczyc trzeba się bylo osobiście pofatygować aby do niego dojsc i przycisnac guzik. W okresie większego rozpasania mieliśmy nawet az dwa kanały telewizyjne, w co nawet jest bardzo trudno uwierzyć mojej córce. Ale ja jej ciągle powtarzam, mowiac : dziecko naprawdę kiedyś tak bylo i jakos nikomu to nie przeszkadzalo. Wspominając wartosc tych programów, to według mnie przewyzszala ona dzisiejsza papkę telewizyjna.
Kiedy juz tyle wiemy, to brnimy dalej.
Jak wygladal wtedy nasz odbiornik telewizyjny ? Ano byl brzydki i opasły. Te obecne sa piękne i szczuplutkie, tylko jakos tak dziwnie się zlozylo, ze z nami stalo się doladnie odwrotnie.
Ale czemu ? Bo majac do dyspozycji niezliczona ilosc kanalow (w których w wiekszosci i tak nic nie ma ciekawego do oglądania) nie musimy juz biegac tam i z powrotem, wyręcza nam w tym pilot. A pomyslec tylko ile ruchu moglibyśmy miec bez tego wynalazku.Taki bieg truchcikiem i zmiana np. 149 kanalow. W dwa tygodnie i... figura modelki.
Niestety jest inaczej.
Pozdrawiam serdecznie.
niedziela, 20 kwietnia 2014
Na zakupy - Bilka w Vejle
W Vejle powieszyli Bilke, czyli taki duzy dom handlowy. Postanowilam zrobić maly rekonesans a przy okazji zrobić jakies male zakupy, ponieważ nie mam w zwyczaju często i duzo kupować w tego typu miejscach.
Bylo ok. 17 i dlatego rozpoczelysmy od jedzonka, calkiem niedrogiego w dosc przytulnym i czystym miejscu .
Zakupy wcale się nie udały, ponieważ inna cena byla w wielkich skrzyniach i pudlach gdzie wystawiono rzeczy na promocje, a zupełnie inna, wiadomo większa przy kasie. Kiedy zwrocilam im na to uwagę, okazało się, ze obsługa sklepu w szybkim tempie posciagala ceny.
Mysle, ze w ten sposób dala się oszukać duza czec klientów, ponieważ Duńczycy nie maja w zwyczaju sprawdzania cen na swoich paragonach.
Pozdrawiam serdecznie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

